Fotografia narzędziem manipulacji

Może będzie to bardzo radykalne stwierdzenie, ale na każdym kroku jesteśmy manipulowani. Jesteśmy manipulowani gdy idziemy do supermarketu.

Przecież tam nawet przeprowadzono badania przy jakiej muzyce klienci zatrzymują się dłużej w danym sklepie. Tam gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze tam nie ma miejsca na przypadek. Wszystko jest przemyślane ułożenie towarów na półkach i masę innych drobiazgów, które umykają naszej uwadze, ale trafiają do naszej podświadomości.

Podobnie jest z reklamami. Nawet jeśli myślimy sobie „Boże jaka ta reklama jest bezdennie głupia” nasza podświadomość mówi „ o supicio! Przypomnę ci o tej reklamie w sklepie”. I niestety ciężko jest się przed tym bronić.

Ale te przykłady to nic w porównaniu z tym co fundują nam media. Ktoś kiedyś to nazwał „robienie sieczki z mózgu” i ten ktoś był bardzo bliski prawdy. Skupmy się jednak na fotografii, bo tę formę manipulacji pragnę wziąć na warsztat.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie da się w ten sposób manipulować. Przecież to co jest na zdjęciu musiało się wydarzyć i basta. Taka opinia była prawdziwa… ale jakieś 100 lat temu.

Wystarczy obejrzeć jeden z bardzo wielu filmików na Youtube.com, na temat obróbki i retuszu zdjęć. Już po kilku minutach dotrze do nas, że to żadna sztuka zrobić wedle przysłowia „ z igły widły”.

Fotomontaże czasem są groźniejsze niż nieprawdziwe informacje, bo ludzie mają zakodowane, że zdjęcia przecież nie kłamią.

Kolejnym sposobem na tworzeni nieprawdziwych informacji z pomocą fotografii, jest przedstawienie autentycznych zdjęć w fałszywych kontekstach. Paparazzi, tylko czekają, aby nakryć celebrytów jakiś nietypowych sytuacjach.

Wystarczy jeden nierozważny krok gwiazdy, jedna dwuznaczna fotka i „odpowiedni” komentarz do zdjęcia i ciężko jest się odgonić od plotek.

W tych wszystkich „płytkich” gazetach przyjacielskie uściski zamieniają się w dziki sex, a dobra zabawa na jakieś imprezie nagle okazuje się pijacką potańcówką.

W XXI wieku ludzkość chyba gdzieś zgubiła szczerość. Znaleziono gdzieś niedopowiedzenia i półprawdy i tym się zadowolono.

To przykre, że obok fotografów artystów pojawili się także paparazzi, którzy plamią dobre imię fotografii, ale w każdym stadzie zdarzają się czarne owce.